Pracuję w Szwajcarii, mieszkam w Niemczech

Połączenie wysokich zarobków i niskich kosztów życia to układ idealny. Dlatego wielu pracujących w Szwajcarii decyduje się na mieszkanie w pobliskich niemieckich miastach.

Wiele osób rozważających emigrację boi się przeprowadzki do Szwajcarii, głównie ze względu na wysokie koszty życia. Niektórzy, dla oszczędności, postanawiają zamieszkać w Niemczech, a codzienne dojazdy do pracy za granicę rekompensują im niższe koszty wynajmu mieszkania i zakupów. Według danych za wrzesień br. prawie 60 tys. osób mieszkających na stałe w Niemczech na co dzień pracuje w Szwajcarii.

Freiburg, Konstancja, Singen – to niemieckie miejscowości położone blisko granicy ze Szwajcarią, bardzo popularne wśród obcokrajowców na co dzień pracujących w helweckich firmach. – Do Szwajcarii przeprowadziliśmy się trzy lata temu. Szybko się okazało, że z dwójką dzieci w wieku szkolnym i jedną średnią szwajcarską pensją praktycznie na wszystkim musimy oszczędzać. Dlatego po roku postanowiliśmy się przeprowadzić do Niemiec – wspomina Paweł Lubański, inżynier pracujący w firmie budowlanej niedaleko Zurychu. Różnicę widać było od razu. – Za 100 franków w szwajcarskim supermarkecie dało się zrobić zakupy najwyżej na dwa‒trzy obiady. Tutaj za 100 euro kupię tyle, że z koszyka się wysypuje – mówi Lubański.

Tańsze mięso i chemia

W porównaniu z cenami szwajcarskimi w Niemczech tańsze są przede wszystkim produkty spożywcze, zwłaszcza mięso, warzywa i owoce, napoje i alkohol. Przykładowo litr mleka w supermarkecie w Zurychu kosztuje (w przeliczeniu na wspólną walutę) ok. 1,50 euro, w przygranicznym niemieckim Singen 0,80 euro, 12 jajek to odpowiednio 6 euro i 1,60 euro, a kilogram piersi z kurczaka ponad 20 euro i 8 euro. W Niemczech znacznie tańsze są też środki czystości i kosmetyki.

Różnica w cenach dotyczy też usług. Za obcięcie włosów średniej długości w jednym z najbardziej popularnych szwajcarskich salonów sieciowych kobieta musi zapłacić co najmniej 70 franków, czyli ok. 63 euro. W niemieckiej Konstancji zrobi to już za 40 euro. Wyjście z czteroosobową rodziną do pizzerii to w Szwajcarii koszt co najmniej ok. 60 euro (bez napojów), w Niemczech – nawet połowę mniej.

To, że codzienne życie w Niemczech jest znacznie tańsze niż w Szwajcarii, wynika z różnicy w wysokości wynagrodzeń. Średnia niemiecka pensja to obecnie ok. 4 tys. euro, w Szwajcarii – ok. 6,5 tys. euro. Przekłada się to również na koszty wynajmu mieszkania. Przykładowo 3-pokojowe mieszkanie w niemieckim Freiburgu można wynająć już za ok. 1 tys. euro. W oddalonej 70 km szwajcarskiej Bazylei trzeba zapłacić minimum 1,8 tys. euro. – Jeśli do tego dodać opłaty za szkołę, kursy językowe, naprawę samochodu, wyjście do kina, koszty życia w Niemczech są dla nas co najmniej o jedną trzecią niższe niż w Szwajcarii – szacuje Paweł Lubański.

Fiskus zabiera dwa razy 

Warto wiedzieć, że zgodnie z prawem tzw. pracownicy graniczni (Granzgänger) są opodatkowani podwójnie, czyli w miejscu, w którym pracują, oraz tam, gdzie mieszkają. W praktyce oznacza to, że nasz szwajcarski pracodawca podatek (tzw. Quelensteuer) potrąci nam bezpośrednio z pensji. Jeśli pracujemy np. w Zurychu, będzie to stała stawka 4,5 proc. miesięcznie. Oprócz tego pracownik mieszkający w Niemczech podlega tamtejszemu systemowi podatkowemu, przy czym podatki zapłacone w Szwajcarii zostaną uwzględnione w rozliczeniu z fiskusem.

Oprócz tego pracownicy graniczni podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu w Szwajcarii. To oznacza ponoszenie kosztów ok. 300‒400 franków miesięcznie. Aby tego uniknąć, należy znaleźć ubezpieczenie niemieckie, które będzie obejmowało leczenie również na terenie Szwajcarii. Zważywszy na dużą liczbę pracowników granicznych, nie powinno być z tym większych problemów.

Mieszkam w Szwajcarii, kupuję w Niemczech

Wydawałoby się, że praca za szwajcarską pensję i mieszkanie w Niemczech to sytuacja wymarzona. Jest jednak jedno ale – dojazdy. Korki na granicy to dla migrantów wahadłowych chleb powszedni. Do tego dochodzą też koszty benzyny albo biletów, w przypadku korzystających z komunikacji publicznej. Ceny paliwa w Niemczech są zbliżone do tych w Szwajcarii, więc na dojazdach samochodem nie da się zbytnio oszczędzić. Podróże pociągiem do najtańszych również nie należą. Bilet miesięczny na trasie Konstancja‒Zurych to wydatek rzędu 350 franków.

Można też oczywiście w Szwajcarii mieszkać, a na zakupy jeździć do Niemiec. To rozwiązanie daje podwójne korzyści. Nie dość, że większość produktów (no, może poza elektroniką) jest za granicą tańsza, to dodatkowo na granicy przysługuje nam zwrot różnicy w podatku VAT. Dotyczy to osób mieszkających w Szwajcarii i posiadających pozwolenie na pobyt typu B. Uwaga! Zakupy o wartości powyżej 300 franków należy zgłosić na granicy i zapłacić podatek. Obowiązują również limity wwozu niektórych produktów do Szwajcarii (m.in. mięsa i alkoholu). Kontrole na granicy i w okolicach przejść granicznych są częste, a kary dotkliwe dla portfela.

Agnieszka Kamińska, miesięcznik Praca za granicą, www.pracazagranica.pro

Czytaj artykuł