Oferty pracy – na co szczególnie musisz uważać!

Trefne oferty pracy

Nie dalej jak w marcu pisałem na blogu, jak sprawdzić, czy zagraniczna oferta pracy jest wiarygodna. Dziś piszę, co powinno wzbudzić nasze podejrzenia. Ponawiam ten temat w związku z kolejną falą szemranych ofert pracy…

Doniesienia są alarmujące. Niemal połowa ofert zamieszczanych w licznych portalach internetowych rekrutuje pracowników do zupełnie innych prac niż to wynika z ogłoszeń. Brak weryfikacji pojawiających się anonsów nie zwalnia nas od analizowania ich i myślenia. Dopóki bowiem znajdą się osoby odpowiadające na oferty obiecujące mannę z nieba, dopóty one będą się pojawiać. A przecież internet już nas powoli uodpornia na wszelkie treści w nim zamieszczane…

Ostatnie wolne miejsca!

Tak jak z rezerwą podchodzimy do poznawanych przez internet ludzi, tak – a nawet dużo bardziej – powinniśmy być krytyczni wobec ofert pracy, szczególnie tych za granicą. Propozycja wyjazdu do pracy, szczególnie ta, w której mowa o ostatnich wolnych miejscach i wskazująca na tylko czasową aktualność ofert powinna wzbudzić naszą czujność. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale niestety często to czysty (a raczej w tym wypadku nieczysty!) zabieg psychologiczny – technika wywierania wpływu opierająca się na ograniczonej dostępności usługi czy produktów, sprawiająca, że jest bardziej pożądana. Przecież skoro jest czegoś niewiele i przez krótki czas to musi być to coś wyjątkowego…

Ja się wszystkim zajmę…

Do tego dochodzi zazwyczaj wymóg szybkiego podjęcia decyzji, który sprawia, że będąc pod presją czasu i emocji podejmujemy często chybione decyzje. Nic dziwnego – przecież nie od dziś wiemy, że „co nagle, to po diable”. To kolejny parol, jaki zaginają na nas nieuczciwi pracodawcy czy osoby oferujące takowe. Wprawdzie najczęściej w takich ofertach brakuje szczegółowych informacji, a nasz „pośrednik” zapewnia, że wszystkim się zajmie. Teoretycznie dobrze, bo w emocjach trudno nam przyswajać wielu szczegółów, jednak to kolejna rzecz, która powinna budzić niepokój. Pytajmy o wszystko – począwszy od przyszłego pracodawcy, przez specyfikę i wymogi stanowiska pracy, aż po formalności, kwestie dotyczące podróży i zakwaterowania. Jeśli czegoś nie rozumiemy – nie podpisujmy, a to kolejna częsta praktyka: podsuwane mogą być nam dokumenty w obcym języku, którego nie znamy. Jeśli z czegoś nie rozumiemy, to nie podpisujmy!!

Przecież nic nie ryzykujesz!

„Pojedziesz i wrócisz, jeśli coś będzie nie tak” – przekonują niektórzy. Ryzyko niestety jest zawsze, szczególnie, jeśli na miejscu nikogo nie znasz, nie znasz języka i masz ograniczony budżet. Co gorsza, zdarzają się sytuacje, w których „opiekun” grupy zbiera dokumenty (szczególnie paszport!!)i pieniądze rzekomo na poczet opłacenia formalności i wypełnienia dokumentów. Czasem już na etapie rekrutacji możemy być proszeni o wysłanie wysokopłatnego SMSa… Kierujmy się zdrowym rozsądkiem – płatne mogą być na przykład tłumaczenia dokumentów, badania lekarskie i dojazd za granicę.

Wyjątkiem są koszty związane z kierowaniem do pracy za granicą, czyli np. tłumaczenia dokumentów, badań lekarskich oraz wydatki poniesione na dojazd i powrót osoby kierowanej

Przezorny zawsze ubezpieczony…

Na wypadek, gdyby coś budziło nasz niepokój, dobrze mieć ze sobą telefon z wbitymi numerami do organizacji pomocowych, które udzielą nam fachowych informacji na temat tego, co jest konieczne lub możliwe podczas załatwiania formalności, a co powinno wzbudzić podejrzenia. Może to być na przykład konsulat albo organizacja pozarządowa, np. Fundacja La Strada. Jeśli wiesz już, że zostałeś oszukany, udaj się na policję i skontaktuj się z najbliższymi – możesz zadzwonić na koszt rozmówcy.

Lista kwestii, które mogą budzić nasz niepokój podczas wyjazdu za granicę jest długa. Warto jednak już na etapie wertowania ofert, traktować je wybiórczo i krytycznie. Rozumiem, że często tonący brzytwy się chwyta, a uwagę zwracają właśnie te ogłoszenia mówiące o szybkim zarobku, ale pamiętajmy, że nasze zdrowie i bezpieczeństwo są najważniejsze. Warto dwa razy sprawdzić niż narazić się na przykre przygody.

Czytaj artykuł