Hossa w niemieckiej budowlance

praca, paca Niemcy, praca za granicą, budowlanka

Budownictwo to jeden z motorów napędzających gospodarkę w Niemczech. Polacy mają opinię dobrych i solidnych pracowników, można spróbować też szczęścia na niemieckim rynku, prowadząc własną działalność. Warto przy tym wiedzieć o kilku pułapkach…

Dzięki nadwyżce budżetowej gospodarka niemiecka ma się lepiej niż kiedykolwiek. Branża budowlana weszła w rok 2017 w szampańskim nastroju. Liczba zleceń dla firm budowlanych zatrudniających 20 i więcej pracowników wzrosła w minionym roku nominalnie aż o 14,6%. W tym roku spodziewany jest również wzrost obrotów w sektorze o 5%, a liczba zatrudnionych może wzrosnąć od 10 do nawet 790 tys. osób!

Według prognozy Centralnego Związku Branży Budowlanej (Zentralverband Deutsches Baugewerbe) obroty w budownictwie przemysłowym wzrosną w landach zachodnich o 3%, a we wschodnich o 1%. Większy wzrost przewidywany jest także w budownictwie infrastrukturalnym, w landach zachodnich o 6%, a we wschodnich o 1%. Ale absolutną lokomotywą gospodarki niemieckiej jest budownictwo mieszkaniowe. Na zachodzie kraju przewidywany jest wzrost inwestycji o 0 6%, na wschodzie aż o 11%. To dobra wiadomość dla polskich budowlańców, bo przeważająca większość emigrantów zawodowych z Polski pracuje właśnie w tej branży.

Popyt nie spada

Niskie odsetki i rosnące zapotrzebowanie na mieszkania spowodowały, że liczba wydawanych zezwoleń na budowę lokali mieszkalnych wzrosła w Niemczech o ponad 20%. Mimo tak dobrej prognozy nie zostaną zrealizowane plany rządu, według którego, aby zaspokoić zapotrzebowanie na mieszkania, rocznie trzeba byłoby oddawać do użytku aż 350 tys. lokali. W skali roku oddano ich tylko 280–290 tys. Prognozuje się, że w bieżącym roku na rynku przybędzie ok. 310–320 tys. nowych lokali. Szczególnie w dużych miastach odczuwalny jest ogromny deficyt mieszkaniowy. Mimo że liczba napływających uchodźców spadła, jeszcze wielu z nich mieszka w koszarach, salach gimnastycznych i trzeba szybko budować dla nich nowe mieszkania. Do tego dochodzą migrujący pracownicy, też potrzebujący dachu nad głową. Z tego powodu dobrzy fachowcy budowlańcy nie muszą się martwić w najbliższych kilku latach o pracę.

Inwestycje państwa

Rząd federalny przeznaczył 10 mld euro na inwestycje infrastrukturalne (szkoły, przedszkola, szpitale, drogi, mieszkania). To szansa dla polskich firm mających doświadczenie w budownictwie komunalnym. Zlecenia instytucji publicznych wydawane są w formie przetargu i tu polska firma będzie potrzebować niemieckiego partnera, który przygotuje odpowiednią ofertę.

W budownictwie – podobnie jak w innych branżach – obowiązują minimalne stawki godzinowe. W 2017 r. godzinowa stawka minimalna w całych Niemczech wynosi 11,30 euro. Różnice istnieją jednak dalej pomiędzy landami zachodnimi i wschodnimi. Na zachodzie kraju stawki są o 3–4 euro wyższe. To dobra wiadomość szczególnie dla pracowników delegowanych. Według obecnie obowiązujących przepisów każdy pracujący w Niemczech ma prawo do zagwarantowanej płacy minimalnej , więc zakończy to – jak się to w Niemczech nazywa – handel niewolnikami, którzy pracują na rynku niemieckim, a zarobki dostają polskie.

Sposób na zlecenie

To, że przeważająca większość Polaków zatrudnionych w budownictwie pracuje według minimalnych stawek, wynika z tego, że chociaż wykonują tę samą pracę co niemieccy koledzy, to według prawa niemieckiego są pracownikami niewykwalifikowanymi. Dlatego ważna rada: jeśli ktoś ma dyplomy czeladnika, mistrza, ukończone kursy zawodowe, to powinien je przetłumaczyć i nostryfikować w Niemieckiej Izbie Rzemieślniczej. Wspomniane już migracje plus sytuacja na rynku finansowym (zerowe lub nawet ujemne odsetki, niepewna sytuacja w strefie euro) spowodowały boom inwestycyjny w budownictwie mieszkaniowym. Domy jednorodzinne, budynki mieszkalne budują inwestorzy prywatni i specjalnie w tym celu tworzone fundusze inwestycyjne. W przeciwieństwie do inwestorów publicznych nie muszą oni rozpisywać przetargu, tylko szukają na rynku firm, które oprócz dobrej jakości zaproponują także niższe koszty wykonania zleconych prac budowlanych.

Polscy budowlańcy mają w Niemczech od lat znakomitą opinię, więc nie mają problemów ze znalezieniem pracy lub zleceń. Zatrudnieni na stałe w firmach budowlanych mają niejako gwarancję, że regularnie otrzymają swoje wynagrodzenie. Niestety inaczej może to wyglądać w przypadku samodzielnej działalności gospodarczej. Polskie firmy budowlane popełniają bardzo często taki błąd, że ofertę kalkulują na podstawie przewidywanych roboczogodzin. Nie dość, że jest to na niemieckim rynku niespotykane, to także niebezpieczne, bo każdy, kto ma trochę doświadczenia, wie, że na placu budowy mogą wystąpić sytuacje nieprzewidywalne, które przewrócą każdą kalkulację. Konkurowanie najniższą ceną i niewłaściwe skalkulowanie ryzyka mogą skutkować tym, że dopłacimy do interesu. Poza tym oferta na podstawie stawek godzinowych według przepisów niemieckich to zawoalowana forma wypożyczenia pracownika, a to w przypadku kontroli może skończyć się przed sądem.

Uwaga na pułapki!

Innym problemem jest często lekceważony i pomijany przez polskich przedsiębiorców budowlanych wymóg zatrzymania 15% kwoty faktury brutto i odprowadzenie go do urzędu skarbowego.

Wyjątki:

1) suma kwot z wszystkich faktur za usługi budowlane w roku nie jest wyższa niż 5 tys. euro,

2) firma uzyskała od urzędu skarbowego zwolnienie z podatku.

Niespełnienie tego obowiązku może skończyć się dla przedsiębiorcy więzieniem i nawet ogłoszenie upadłości firmy z niego nie zwalnia.

Następny problem i ryzyko dla naszych budowlańców to nieprzestrzeganie niemieckich przepisów dotyczących materiałów budowlanych, które są dużo bardziej wymagające niż polskie. Przeważająca większość firm z Polski pracujących u zachodniego sąsiada ze względów cenowych używa polskich produktów, zapominając, że ich zastosowanie w Niemczech wymaga posiadania przez nich niemieckiego certyfikatu. Użycie na budowie produktu niemającego niemieckiego certyfikatu może skończyć się koniecznością demontażu części budowli albo nawet jej całkowitym rozebraniem. W czasie prowadzenia plac budowlanych firma je wykonująca ma obowiązek prowadzenia listy wszystkich produktów użytych do wykonania zlecenia i okazania jej kontrolerom z urzędów niemieckich. Wprowadzenie produktu bez niemieckiego certyfikatu skutkuje nie tylko wspomnianymi konsekwencjami, lecz także odpowiedzialnością karną i finansową.

Branża budowlana jest i w najbliższych latach nadal będzie motorem napędzającym niemiecką gospodarkę (i w jakimś stopniu polską). Zapotrzebowanie na fachowców budowlanych będzie rosło, więc wszyscy, którzy myślą o dobrych i pewnych zarobkach, powinni zadbać o uznanie swoich dyplomów mistrzowskich, czeladniczych i kursów zawodowych przez niemieckie urzędy. To automatycznie będzie widoczne na koncie w terminie wypłaty.

Krzysztof Nowak, Berlin autor miesięcznika Praca za granicą i serwisu www.pracazagranica.pro

Czytaj artykuł